W 2007 roku bardzo popularny w środowisku projektantów graficznych okazał się pomysł agencji objective (Utah, USA): “Make my logo bigger cream”. Chodziło o zwrócenie uwagi na problem czytelności znaku firmowego, poprzez forsowanie jego wielkości, na różnego typu nośnikach.

Zresztą zobaczcie sami:


Czasy się zmieniły, a problem jakby nie zniknął.

Ogłoszenie w gazecie? Dużymi literami, proszę.

W latach 90-tych, zwłaszcza ogłoszenia “drobne” były przygotowywane w taki sposób. Istniało przekonanie, że duże litery lepiej zwracają uwagę! Ale czy faktycznie, skoro większość ogłoszeń wygląda tak samo?

Od tego czasu wiele się zmieniło, wiemy, że zróżnicowanie liter, które jest charakterystyczne dla minuskuł (małych liter), a więc wydłużenia górne (“t”, “b” itp.) i dolne (“p”, “g” itp.) powoduje, że nasz wzrok, a docelowo mózg, musi wykonać większy wysiłek aby zapamiętać te różnice. Zatem czytamy, analizujemy i zapamiętujemy. Dzisiaj tekst ciągły pisany majuskułami (literami dużymi) np. w przypadku netykiety, traktowany jest jako…krzyk.

Kryterium ważniejsze od wielkości elementów to zdecydowanie ich czytelność.

Dlaczego wracamy do spraw, które wydawałoby się dawno odeszły do lamusa? Pomimo upływu czasu, nie minęła moda na duże elementy, które mają, przynajmniej w odczuciu ich właścicieli, zainteresować odbiorców. Tymczasem ważniejsze jest, aby elementy były proporcjonalne.

Proporcje

pexels-photo-97353 (1)

Kiedyś usłyszałem, że projekt amatorski od profesjonalnego różni świadomość funkcji poszczególnych elementów, dla pierwszego autora są one nieistotne, a drugi przedkłada efektywność nad efektowność. Co istotne, oba te atrybuty wcale nie muszą się wykluczać.

Czym są proporcje? Najłatwiejsza definicja mówi, że jest to współgranie elementów pełniących określoną funkcję, dających poczucie harmonii.

Dobrze jest mieć zasady…

W przypadku dbania o czytelność elementów wizerunkowych, zawsze mamy na względzie pełnione przez nie funkcje. Wystarczy zastanowić się, co powinniśmy wyeksponować, gdy chcemy odbiorcę zainteresować marką czy produktem.

Codziennie możemy obserwować jak proporcje zostają zaburzone np. relacja przestrzeni miejskiej do nośników reklamowych. Swojego rodzaju katastrofą estetyczną jest ich ilość, wielkość oraz prezentowana jakość, która z czytelnością nie ma nic wspólnego.

Gdy tworzymy księgę znaku czy też system identyfikacji wizualnej co chwilę mamy do czynienia z określeniem proporcji. Te najbardziej istotne i dotyczące elementów kluczowych tj. logo powodują, że nic nie przeszkadza w prawidłowym odczytaniu tego elementu. Sprawiają, że nawet w skrajnych przypadkach tj. rozmiar minimalny nie ma problemu z jego rozpoznawalnością.

Co zatem jest ważne, by zapewnić odpowiednią czytelność elementów?

Najpierw funkcja.

Należy się zastanowić, co chcemy przekazać odbiorcy i gdzie będziemy mu to prezentować. Wielkie logo firmy nie za każdym razem bywa priorytetowe. Ważniejsze jest, aby zadbać np. o odpowiednią ilość miejsca wokół istotnego dla nas elementu, by nie musiał on “walczyć” o uwagę z otaczającymi rzeczami – tekstem czy zdjęciem. Wzorem pola ochronnego, które spotykamy w księdze znaku, należy zagwarantować odbiorcy możliwość bezproblemowego odczytania istotnej informacji. Na czytelność ma wpływ konsekwentne pozycjonowanie elementu. Przykładowo: kierowca jadący samochodem często ma kilka sekund na to, by dostrzec, rozpoznać i przeanalizować informację, którą umieszczamy na nośnikach zewnętrznych. Samo wymienienie czynności w tym procesie, może trwać dłużej niż czas na ich wykonanie :)

I na zakończenie: mniej znaczy więcej. Im mniej mało istotnych “ozdobników”, sztucznie wypełniających powierzchnię, zakłócających obraz,  tym lepiej dla skuteczności przekazu. Stwierdzenie, że “nieważne jak mówią, byle mówili” powinno być już tylko ciekawostką historyczną, związaną z autorem tych słów – Phineasem Barnumem.

Autor: Marcin Gajos, Kreatywny z BRANDGLOW


O rozmiarach, proporcjach i wiele więcej 

– polub BRANDGLOW na facebooku!