Ruszył marketing po rynku ospale

Nie bez powodu w tytule parafrazujemy znany Ci pewnie z dzieciństwa fragment wiersza Juliana Tuwima pod tytułem „Lokomotywa”, gdyż można w nim odnaleźć fragmenty, które obrazują, jak powinien działać dobrze zorganizowany… proces marketingowy.

 

„Stoi na stacji lokomotywa…”

Będąc dzieckiem i słuchając tego wiersza uruchamiamy wyobraźnię. Oto oczami tejże widzimy piękną, lśniącą, masywną maszynę, gotową do realizacji swoich działań. Kolejne buchnięcia pary symbolizują gotowość i siłę. Nic nie jest w stanie jej powstrzymać. Kolejno doczepiane do niej wagony zupełnie „nie robią na niej wrażenia” – jest gotowa a jej plan przemyślany: dowieźć wszystkich i wszystko w miejsce ich docelowej podróży…

Twój produkt lub usługa ma dotrzeć do stacji, na której czeka… Twój klient. Jednak zanim to zrobisz przypatrz się swojej lokomotywie, czy aby na pewno wiesz czego od niej oczekujesz? Czy dobrze przygotowałeś ją w tę podróż? Czy Cię nie zawiedzie? Czy produkty, które umieściłeś w kolejnych wagonach są również gotowe?

Od marketingu często wymaga się cudów i bardzo dobrze. To zbiór narzędzi, które w rękach świadomych osób potrafią dla Twojej marki zdziałać wiele. Marketing dzisiaj jest kojarzony głównie z reklamą. Patrzymy na coś na ekranie monitora, trzymamy wydrukowane materiały promujące i oceniamy czy dana firma ma zły czy dobry marketing. Dlaczego? Bo właśnie efektem działań marketingowych jest to, co prezentujemy naszym klientom chcąc im sprzedać konkretny produkt lub usługę. Ale zapewne wiesz, że cały proces marketingowy to szereg elementów, które tylko odpowiednio połączone i koordynowane dowiozą Twój ładunek w oczekiwane miejsce.

 

„Najpierw powoli, jak żółw, ociężale…”

 

Nieważne czy wprowadzasz nowy czy kontynuujesz sprzedaż aktualnego produktu, marketing to zawsze jest proces. Jak najprościej go scharakteryzować? To czarna skrzynka, do której wprowadzasz swoje dane – świadomość rynku, grupę docelową  – dane, na podstawie których przygotowywane są kolejne „tryby”, aby cała maszyna, w postaci Twojej lokomotywy finalnie spowodowała, że na końcowej stacji, oczekujący klient powiedział: Tak, na to właśnie czekałem. Czym są te tryby? To dobrze naoliwiony i niekoniecznie ociekający oliwą, mechanizm kolejnych działań, w których uwzględniasz swój produkt, jego cenę, dystrybucję (a no tak – lokomotywa) i wreszcie promocję, by osiągnąć zamierzony cel. Z drugiej strony czeka klient, który patrzy na Twój produkt poprzez wartość, która jest dla niego ważna, koszt – dostosowany do jego możliwości; łatwość, z jaką może zdobyć Twój produkt i wreszcie komunikację, w której powinieneś wziąć pod uwagę sugestie klienta. Oczywiście to nie wszystko, bo za proces odpowiedzialni są jeszcze ludzie, którzy pracują nad Twoją lokomotywą – uczestniczą w działaniach zanim lokomotywa ruszy, w trakcie jej podróży i nawet po tym, jak lokomotywa osiągnie już swój cel.

Jak sam widzisz, składowych, które wpływają na to, aby Twoja lokomotywa w ogóle ruszyła ze stacji jest bardzo wiele. A to ma wpływ na czas, którego nam zawsze brakuje. Dlatego każdy dobry marketing opiera się na strategii, by żaden z trybów nie zawodził w trakcie podróży.

 

„Strategii? Przecież lokomotywa jedzie po torach – taką mamy strategię…” Oczywiście, ale sama jazda po torach to zdecydowanie zbyt mało. Po torach może również poruszać się np. drezyna napędzana ręcznie. Ona również dowiezie ładunek na miejsce, ale ani styl, ani sposób (ręczny napęd?) a tym bardziej zasięg nie spowodują spektakularnych efektów. „Jazdę po torach” można porównać do bardziej lub mniej sprzyjających warunków rynkowych niczym… do jachtu z wiatrem w żaglach.

 

„Gładko, tak lekko, tak toczy się w dal…”

Gdy już lokomotywa ruszy, z początku wolno, zaczyna się toczyć. Mija coraz więcej stacji, budzi coraz większe zainteresowanie. Jeśli jest kierowana do wąskiego grona obiorców, bo np. odzwierciedla specjalizację Twojej firmy, przypomina ekspres – staje tylko na wybranych stacjach, gdzie oczekują konkretni klienci. Tak ma się sprawa z markami ekskluzywnymi, które nie są kierowane do wszystkich. Ich proces marketingowy powinien być sprecyzowany – nie wszystkie przystanki są dla takiej marki interesujące. Jaki byłby sens stawania ekspresu na każdej stacji?

Zanim jednak Twoja lokomotywa nabierze rozpędu, potrzebny jest czas. Lokomotywa musi pojawić się na różnych torach – strona internetowa, materiały drukowane dla osób reprezentujących Twoją markę, media społecznościowe. Każdy z tych torów to zupełnie inne działanie. W jednych, zabierasz swoich klientów w podróż, goszcząc ich w wygodnych wagonach i częstując obiadem w przedziale restauracyjnym. Budujesz świadomość klientów, sami sobie wyrabiają opinię. Wysiadają na kolejnej stacji i tylko od jakości Twojego procesu marketingowego zależy, czy będą czekali ponownie na stacji na przyjazd Twojej lokomotywy lub od razu podejmą decyzję o zakupie.

 

„I kręci się kręci się koło za kołem…”

Rozpędzona lokomotywa, dociera do kolejnych stacji. Na każdej z nich klientów jest coraz więcej – niektórzy kupują od razu, np. z polecenia, inni pozwalają sobie na przejażdżkę z Twoją marką. Musisz jednak pamiętać o najważniejszym: cały proces zależny jest od ludzi, którzy go prowadzą. Nawet najdoskonalszy produkt w dzisiejszych realiach rynkowych nie dowiezie się do klienta „sam”. Każda zaangażowana w proces marketingowy osoba (włącznie z właścicielem) musi mieć pełną świadomość realizowanego procesu i reagować, gdy w procesie coś przebiega nieprawidłowo. Bez sensownego maszynisty żadna lokomotywa nie tylko nie będzie gnała, ale w ogóle nie ruszy ze stacji…

 

Cytowane fragmenty pochodzą z wiersza Juliana Tuwima, „Lokomotywa”.
Źródło: http://wiersze.juniora.pl/tuwim/tuwim_l01.html

 

Jeśli rozważasz budowę lub modernizację swojej marketingowej „lokomotywy” – chętnie pomożemy Ci w ułożeniu rozkładu jazdy, zaplanowaniu torów, po których ma się poruszać lub jej oznakowaniu 🙂

Kategorie

Archiwum

Zobacz również:

Świat ikon

Kategoria: Identyfikacja, Marka
Włączasz swój smartfon. Patrzysz na ekran i widzisz, że jest ich dużo. W zasadzie, poza klawiszami blokady i poziomu głośności, nie ma ani jednego przycisku na ekranie, którego funkcja nie byłaby przedstawiona małym obrazkiem. Powróciliśmy do języka obrazkowego nie z powodu braku słów. Wręcz przeciwnie.
Czytaj więcej...

Kultura marki

Kategoria: Identyfikacja, Marka, Strategia
Czytaj więcej...